50 lekcji jak żyć?

Dzisiaj wypiełam się na wszystko. Zmagałam się z trudną decyzją cały weekend i wreszcie dokonałam wyboru licząc właśnie na to, że jest on tym właściwym. Chciałam ogarnąć pracę w systemie dwu zmianowym, dzienne studia, treningi i prowadzenie zajęć dwa razy w tygodniu. Tadam! Wrzesień zapowiadał się jeszcze ciekawie i ambitnie, po prostu do zrobienia. Nie chciałam dać za wygraną, takie samozaparcie i upór, wiadomo o co chodzi. Ale jak tylko dostałam wstępny plan zajęć na październik – łzy w oczach. Nie do przełamania wszystkiego na raz.. Musiałabym być robotem, pozbawionym snu i myślenia. Chooociaż, podobno sen jest dla słabych, czyt. niepotrzebny.. :P  W każdym bądź razie, przespałam się z tymi myślami, doczytałam złote mysli mojej wspaniałej Reginy Brett i zostałam dzisiaj w domu :) Wspaniałe uczucie! Zostać, odespać, po prostu odpocząć w swoim zaciszu. Coś pięknego. Kolejna refleksja do dziennika? Nic na siłę, nie da się uciągnąć wszystkich sróg za ogon. Pogoń za pieniądzem? A gdzie w tym wszystkim sens.. :) Szczęście i robienie tego czego się kocha, przyjemne z pożytecznym, sama przyjemność, samospełnienie.. :) Wracam do lektury! Miłego dnia! 

img-2518[1] img-2519[1]